neděle 25. ledna 2009

Rocznice, wspomnienia i łzy w oczach...

Dzisiaj byłem w Stonawie, jak napewno wiecie, jutro mija 90. rocznica(kiedy to zaczęła się wojna siedmiodniowa pomiędzy Czechosłowacją i Polską w 1919 roku), gdzie odbyła się msza i wystawa wspomnieniowa połączona z wygłoszeniem referatu na ten temat. Panie z Klubu Kobiet przygotowały pyszny bufet...

Akcja była ciekawa, ale miałem uczucie zaściankowości takiej typowej naszej zaolziańskiej, mogę się oczywiście mylić! Rozchodzi mi się przedewszystkim o dyskusję, która była wg zbyt długa, troche niekoordynowana oraz niektórzy aż zbytnio odchodzili od sedna sprawy dzisiejszego dopołudnia.

Moim celem nie jest tutaj znegować całe dzisiejsze spotkanie. Takie spotkania są potrzebne, ale nie w tak mały gronie 20-30 osób (nie liczyłem dokładnie). Moim zdanie tego czego potrzebujemy najbardziej jest, żeby całe społeczeństwo na Zaolziu (nie myślę tylko polskie) zrozumiało, iż ta ziemia przeszła w XX wieku trudną walką nacjonalistyczną (nie myślę to jednak w pejoratywnym słowa znaczeniu). Chodzi o to, by młodzież poznała swoje korzenie, a ludzie w podeszłym wieku, którzy większość wydarzeń zażyli opowiedzieli nam, jak to było, ale jednocześnie nie oskarżając drugą stronę o to i owo (od tego tu są historycy, etnografowie, lingwiści etc.). Profesjonalistom należy się zabrać głos i na podstawie fakt, z którymi się zaznajomią, przedstawić obraz historii (przypuszczam jednak, że troszeczkę zkreślony punktem widzenia profesjonalisty i autora źródła). 

Spotkania tego typu mogą nam dużo dać.  Jednak trzeba uważać, byśmy się nie zaczęli myśleć zbyt stereotypowo i umożliwili nowe podejście do tematu. Ponieważ stereotyp i zaściankowość, to są dwie wrogie przyczyny zagłady mniejszości...

No i potem zostaną tylko te wspomnienia i łzy w oczach...
Okomentovat