pátek 15. května 2009

Odcinek 47.: poznałem Kraków?

Wczoraj wracając z obiadu, rozmyślałem na ile znam miasta, w których ostatnio toczy się me życie. No nie jest ich dużo, to prawda, ale generalnie rzecz biorąc, to byłem w kilkudzisięciu miastach - oczywiście zawsze na wycieczce czy z innego powodu:-) Ale tylko w trzech przebywam najczęściej za ostatnich 5 lat - Karwina, gdzie się urodziłem i mieszkam; Olomouc, gdzie studiuję od 5 lat; Kraków, gdzie aktualnie erasmusuję. 

Miasto rodzime zna chyba każdy, jak swe własne nogi (ale to twierdzenie jest chyba błędne, bo mieszkać w 10-cio czy 100-tysięcznym mieście jest różnica, ale wiadomo, o co mi chodzi), Olomouc poznawałem bardzo powoli i te początki to właściwie są jak teraz w Krakowie. Najpierw czułem się dobrze na dworcu, potem przystanek tramwajowy, to był dla mnie istny dom..a kiedy człowiek jedzie tramwajem, to metr po metrze odkrywa i zaczyna się zapoznawać z nowym domem.. Po zakwarterowaniu, znalezieniu jadalni, sklepu i etc., zawsze mam takie uczucie, że jakbym znalazłem wszystko i niczego więcej mi nie trzeba:-) Ale to błędne sugerowanie! Zawsze coś trzeba i zawsze coś brakuje!  Za tych przeszło 5lat w Olomouci, to miasto w pewnym sensie poznałem i w końcu polubiłem, stało się moim drugim domem, spędzam tam o wiele więcej czasu niż w Karwinie i pod względem wielkości jest to miasto, gdzie bym może i chciał mieszkać. Jest duże, ale nie tak jak Praga czy Kraków, ale zarówne jest inne niś wszystkie inne miasta w okręgu morawskośląskim..chyba bardziej ładne (ale każda moneta ma dwie strony, nieprawdaż?). Kraków jest nie porównywalny do innych miast, ma swoistą historię, zabudowe, dążenia, ale tak naprawdę znam tylko te miejsca, które najczęściej przemierzam i szczerze mówiąc, jestem z tym stanem stosunkowo zadowolony. Może gdybym tutaj spędził 5lat, było by inaczej, ale tak jakoś bez sensu pozanwać każdy zakamarek, ścieżkę czy ciemne uliczki Krakowa, a na dodatek na mój gust jest tu zbyt dużo turystów, a ja nie lubie dużo ludzi:-) Poprostu to miasto ma swój wspaniały urok, ale mieszkać bym tu chyba nie potrafił (jednak widzę to z perspektywy studenta tymczasowego, mieszkającego w centrum:-)).

Na zakończenie by chyba chciało jakiejś konkluzji, a więc: Kraków poznałem na tyle wystarczająca, że przyjechać tutaj na wycieczkę, to się chyba szybko zorientuję..czyli mój staż erasmusowy spełnił podświadomie jeden z głównych celi swojej polityki:-)

BON VOYAGE!


ps: ten oto artykulik jest już 50. z rzędu przyczynkiem krakowskich zmagań.. dziękuję za Wasze zainteresowanie!
Okomentovat